Telemedycyna to nie droga na skróty. Rozmowa z lek. Krzysztofem Żuralskim o faktach i mitach zdalnych wizyt

Telemedycyna

Telemedycyna w kilka lat przeszła w Polsce drogę od ciekawostki technologicznej do stałego elementu systemu ochrony zdrowia. Dla jednych to wygoda i szybszy dostęp do lekarza, dla innych – symbol „odczłowieczenia” medycyny. Wokół teleporad narosło wiele mitów: że to tylko „rozmowa przez telefon”, że służą głównie do wystawiania recept, że są mniej bezpieczne albo wykluczają seniorów.
O tym, co jest faktem, a co uproszczeniem, rozmawiamy z lek. Krzysztofem Żuralskim, lekarzem, menedżerem ochrony zdrowia i założycielem Stowarzyszenia Lekarzy Telemedycyny. Organizacja pracuje właśnie nad raportem, który ma w jednym miejscu zebrać dane, standardy i dobre praktyki dotyczące konsultacji zdalnych.

Telemedycyna wciąż budzi sporo emocji. Skąd, pana zdaniem, bierze się tyle mitów wokół teleporad?
Myślę, że z prostego powodu – tempo zmian było ogromne. W czasie pandemii w kilka tygodni przeszliśmy z modelu niemal wyłącznie stacjonarnego na masowe konsultacje zdalne. Pacjenci, lekarze i placówki uczyli się tego równolegle. Gdy coś rozwija się tak szybko, łatwo o uproszczenia i złe doświadczenia. A jedno negatywne zdarzenie potrafi zdominować obraz całego rozwiązania.

Jednym z najczęstszych zarzutów jest to, że teleporada to „gorsza wizyta”. Ma pan poczucie, że to krzywdzące uproszczenie?
Zdecydowanie. Teleporada nie jest gorszą wersją wizyty. To po prostu inny kanał kontaktu. Z punktu widzenia prawa i odpowiedzialności zawodowej to dokładnie to samo świadczenie medyczne. Lekarz musi zebrać wywiad, przeanalizować dokumentację, podjąć decyzję kliniczną i ją udokumentować. Nie ma taryfy ulgowej dlatego, że rozmowa odbywa się przez telefon czy wideo.

Ale przez telefon nie da się zbadać pacjenta. To realne ograniczenie.
Oczywiście, i nikt rozsądny tego nie neguje. Tylko że nie każda sytuacja wymaga badania fizykalnego. Jeśli pacjent kontroluje nadciśnienie, omawia wyniki badań, przedłuża leczenie choroby przewlekłej albo konsultuje łagodne objawy infekcji, przyjazd do przychodni często niczego nie wnosi medycznie. W takich przypadkach teleporada jest równie skuteczna, a dużo wygodniejsza. Natomiast gdy potrzebne jest badanie – zapraszamy do gabinetu. Telemedycyna nie ma zastępować klasycznej medycyny, tylko ją uzupełniać.

Często słyszymy też hasło „fabryka recept”, w kontekście teleporad jako metody szybkiego wystawiania recept.
To mit, który bardzo utrwalił się medialnie. W praktyce większość takich przypadków dotyczy pacjentów przewlekłych, którzy i tak od lat przyjmują te same leki. Zamiast przyjeżdżać tylko po to, by dostać kontynuację terapii, mogą porozmawiać z lekarzem zdalnie. To nie jest „automatyczna recepta”, tylko normalna decyzja medyczna, tyle że podjęta przez telefon czy wideo. Lekarz nadal ponosi pełną odpowiedzialność.

Czyli teleporada to nie droga na skróty w diagnostyce?
Absolutnie nie. To pełnoprawna konsultacja. Jeśli ktoś traktuje ją jak skrót, to znaczy, że wykonuje lub odbywa ją nieprawidłowo.

Pojawia się też obawa o bezpieczeństwo. Pacjenci mówią: „lekarz może coś przegapić”.
Każda forma opieki medycznej niesie pewne ryzyko. W gabinecie też można coś przeoczyć. Natomiast telemedycyna ma jedną ogromną przewagę – dostępność. Pacjent szybciej kontaktuje się z lekarzem, szybciej zgłasza pogorszenie stanu zdrowia, szybciej dostaje zalecenia. W wielu chorobach przewlekłych to właśnie skrócenie czasu reakcji poprawia bezpieczeństwo. Jeśli konsultacja ma jasny przebieg, wspierają ją narzędzia upraszczające ten kontakt typu komunikator, chat czy formularz, usprawnia to cały proces i wpływa na jego efektywność.

Dlatego powstało Stowarzyszenie Lekarzy Telemedycyny?
Tak. Zobaczyliśmy, że potrzebne są wspólne standardy i edukacja. Chcemy pokazać, jak powinna wyglądać dobra teleporada, kiedy jest wskazana, a kiedy absolutnie nie. Telemedycyna to musi być medycyna oparta na zasadach, jakości i odpowiedzialności.

Pracujecie teraz nad raportem. Co się w nim znajdzie?
Zbieramy w jednym miejscu fakty, dane, doświadczenia kliniczne i rekomendacje dobrych praktyk. Chcemy jasno wyjaśnić, czym jest konsultacja telemedyczna, obalić najpopularniejsze mity i zaproponować standardy, które mogą być punktem odniesienia dla placówek i lekarzy. To ma być dokument zarówno dla specjalistów, jak i dla pacjentów, którzy po prostu chcą wiedzieć, czego mogą się spodziewać.

Kiedy możemy się go spodziewać?
Już wkrótce. Kończymy ostatnie prace redakcyjne. Zależy nam, żeby był rzetelny i praktyczny, a nie tylko teoretyczny.

Na koniec – jedno zdanie: czym dla pana jest telemedycyna?
To naturalny etap rozwoju medycyny. Nie rewolucja i nie zagrożenie. Po prostu sposób, by pacjent szybciej otrzymał pomoc, kiedy jej potrzebuje.

Lek. Krzysztof Żuralski
Lek. Krzysztof Żuralski, założyciel Stowarzyszenia Lekarzy Telemedycyny